Dec
24
2011
0

Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt!

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia wszystkim zapalonym rowerzystom, aktywnym uczestnikom Nocnych Patroli, naszym przyjaciołom oraz wszystkim odwiedzającym naszego websajta życzymy dużo, dużo zdrowia, fajnych (czyt. rowerowych) prezentów i chęci do rozwijania swoich rowerowych pasji a w nadchodzącym Nowym Roku 2012 wielu kilometrów przejechanych w doborowym towarzystwie, mocy Lanca Armstronga i “pudła” na wszystkich zawodach! Wesołych Świąt!

Autor: maciek, kategoria: patrol | Tagi: ,
Dec
23
2011
2

Lubelski Rowerowy Śledzik AD 2011 już za nami

Zgodnie z zapowiedzią spotkaliśmy się dziś wieczorem aby złożyć sobie świąteczne życzenia. Mimo, że nie wszystkim udało się dotrzeć a temperatura na dworze nie była zbyt przyjemna to atmosfera tegorocznego Śledzika była wyjątkowo gorąca! :)

Lubelski Rowerowy Śledzik AD 2011

Na Śledzia dotarło ponad 15 osób. I tak od lewej na górze: Mariox i Dżejo, w środku Mani_73, Pat, KermitOZ, Maxi, Jędrek, Irek i Mrozo a na dole Szymek_sq, Zaworek, Marcin0604, Karola i ja a z prawej strony za kadrem czai się Kola. :) Więcej zdjęć z naszego spotkania znajdziecie w galerii.

Autor: maciek, kategoria: patrol | Tagi:
Dec
20
2011
0

Zapraszamy na Rowerowego Śledzika AD 2011

Na forum Rowerowego Lublina pojawiło się umieszczone przez Grześka zaproszenie na tradycyjnego Lubelskiego Rowerowego Śledzika. Z przyjemnością dołączamy się do tego zaproszenia! Spotykamy się jak zawsze 23.12 o 19:00 przy Lidlu na Nadbystrzyckiej skąd pojedziemy nad Zalew Zemborzycki i jak co roku skosztujemy domowych przysmaków. Do zobaczenia! :)

Autor: maciek, kategoria: patrol | Tagi: ,
Oct
22
2011
2

Jesienne podrygi w Szczawnicy

Po nieudanym, deszczowym, lipcowym urlopie postanowiliśmy złapać resztki jesiennego słońca w kapelusz, tzn. w kask i wybraliśmy się na tydzień do Szczawnicy. Decyzja o wyjeździe była mocno zależna od pogody więc wyjazd nie był pewno aż do ostatniej chwili – wniosek urlopowy wystawiłem w piątek po 14. ;-) Na miejsce dotarliśmy w niedziele wieczorem, przygotowaliśmy sprzęt i poszliśmy spać.

IMG_5272

Pierwszy dzień przywitał nas bezchmurnym, błękitnym niebem i… szronem na łące. Chwile po 8 było około -5 stopni. Ubraliśmy się więc ciepło i jak tylko słońce wzbiło się wyżej ruszyliśmy na szlak. Na rozgrzewkę wybraliśmy Przechybę i pasmo Radziejowej. Wybór okazał się idealny. Po krótkiej rozgrzewce na podjeździe do Sewerynówki zrobiliśmy krótką przerwę na fotki przy wodospadzie Zaskalnik. Plan dalszej części wycieczki zakładał podjazd niebieskim szlakiem rowerowym biegnącym od Kapliczki na Sewerynówce jednak skręciliśmy chwile za wcześnie bo przy Leśniczówce Kunie i wylądowaliśmy na niebieskim szlaku ale pieszym a nie rowerowym. Po kilu kilometrach było jasne dlaczego szlak był oznaczony jako pieszy. Praktycznie cały odcinek od Polany Koczarki do Polany Jaworzyny pokonaliśmy z buta. ;-) Końcówka i dojazd do schroniska pod Przechybą poszły nam znacznie łatwiej. Na szczycie, tuz przed schroniskiem spotkaliśmy równie pomysłowego co my, zimowego rowerzystę ze Starego Sącza, Kubę. Razem skoczyliśmy na pierogi, żurek i herbatkę a później wyruszyliśmy w kierunku Radziejowej. Przejazd ośnieżonym czerwonym szlakiem przez Złomisty Wierch do Radziejowej okazał się wyjątkowo atrakcyjny. Śnieg, korzenie i kamienie okazały się rajem dla Weroniki. Lepszych doznań mogła dostarczyć wyłącznie stojąca na Radziejowej 20-metrowa wieża widokowa. Wejście na górę było jak bułka z masłem jednak w dół mieliśmy mały problem. Ale warto było! Widoki z wieży takie, że łeb urywa! Od przyszłego sezonu zaczynam wozić na szlak lustrzankę! (Której wprawdzie jeszcze nie mam ale Weronika obiecała, że kupi mi na Mikołaja ;-) ) Z Radziejowej pojechaliśmy w kierunku Wielkiego Rogacza gdzie mieliśmy się rozstać z naszym towarzyszem Kubą. Kolega postanowił jednak podprowadzić nas na Przełęcz Obidza i tam odbił w kierunku Piwnicznej. My natomiast strzeliliśmy kilka fotek z baziami i zjechaliśmy do Jaworek przez Przełęcz Rozdziela i Białą Wodę. Wycieczkę zakończyliśmy grzańcem.

IMG_5511

Wtorek podobnie jak dzień poprzedni przywitał nas lekkim mrozem i pięknym słoneczkiem. Tym razem obraliśmy zupełnie inny kierunek wycieczki. Z Jaworek pojechaliśmy szoską przez Szlachtową i Szczawnicę do szlaku rowerowego biegnącego wzdłuż Dunajca, którym dotarliśmy do Czerwonego Klasztoru. Zrobiliśmy kilka fotek i ruszyliśmy ostro w górę na Sedlo Cerla. Końcówka podjazdu już tradycyjnie została pokonana z buta. ;-) Warto jednak było się wspinać. Na górze zero wiatru, czyste niebo, temperatura blisko 20 stopni i pięęękne landszafty! Po prawie godzinnym popasie i wypasie na łące z trudem podjęliśmy decyzję o dalszej podróży. Z Przełęczy pod Klasztorną Góra pojechaliśmy czerwonym szlakiem w kierunku Wielkiego Lipnika. Z Lipnika pojechaliśmy żółtym szlakiem na Wysoki Wierch a stamtąd do Schroniska pod Durbaszką. Po krótkim popasie zjechaliśmy szeroką szutrówką z powrotem do Jaworek. Dzień tradycyjnie zakończyliśmy grzańcem. :)

IMG_5641

Trzeciego, równie słonecznego dnia chcieliśmy wjechać znaną nam z poprzedniego urlopu i wspomnianą wcześniej trasą rowerową na Przechybę. Niestety pomyliliśmy drogę i zamiast szlakiem, pojechaliśmy drogą prowadzącą przez zbocza Gwoździanki, Kiczory i Pieniężnej. Kilka km od szczytu Przechyby szutrówka zamieniła się w koryto kamienistego strumienia a podjazd w podejście. Szkoda było się cofać, tym bardziej, że szczyt był blisko. Postanowiliśmy więc podejść z rowerami pod górę. Teraz wiem, że to było błąd bo zajęło to nam ponad 2 godziny! Dano się tak nie styrałem! Z racji problemów ze szlakiem po popasie w znanym nam z poniedziałkowej przejażdżki schronisku zjechaliśmy poszukiwanym od 3 dni szlakiem rowerowym do Szczawnicy. Zaplanowaną również na ten dzień Dzwonkówkę odwiedzimy następnym razem.

W czwartek trocheę popadało więc spędziliśmy go w nierowerowy sposób a po jednym dniu odpoczynku od 2 kółek zrobiliśmy najdłuższą trasę tego wyjazdu i pojechaliśmy szosą nad jezioro Czorsztyńskie i do Niedzicy. W ostatni wieczór grzaniec był trochę mocniejszy! :D

Podsumowując, wyjazd był bardzo udany. Pojeździliśmy nieporównywanie więcej niż w wakacje. Zaliczyliśmy również Trzy korony i basenik w Bukowinie. Za rok olewam polskie lato i w góry tez pojadę jesienią! :)

Autor: maciek, kategoria: urlop | Tagi: , ,
Oct
09
2011
0

Trzecia ekspedycja naukowa do PPN

IMG_5174

Dokładnie rok po pierwszym wyjeździe do Poleskiego Parku Narodowego wybieram się tam po raz trzeci. Podobnie jak podczas pierwszego wyjazdu jadę razem z Irkiem. Z racji, że dzień krótki wspomagamy się samochodem i na rowery wsiadamy dopiero w Urszulinie. Pomysł dobry i sprawdzony bo dzięki temu możemy przeznaczyć więcej czasu na kręcenie się po bagnach. Na samym początku Irek spada z kładki i ląduje w bagnie! Przez chwilę myślałem, że to już koniec naszej wycieczki. Na szczęście mamy trochę ubrań na przebranie i foliowe reklamówki, które mogą zastąpić skarpetki więc możemy jechać dalej. Odwiedzamy kilka znanych nam miejsc i na koniec, tym razem po raz pierwszy docieramy również w okolice Pieszowoli na ścieżkę przyrodniczą “Perehod” gdzie mamy przyjemność obserwować tysiące ptaków zbierających się do odlotu na dalekie południe. Całe to ptasie wesele robi niesamowite wrażenie. Niestety nasze zdjęcia nie oddają nawet w niewielkiej części tego zjawiska. To po prostu trzeba zobaczyć! Po krótkiej zabawie a ornitologów – amatorów wracamy do Urszulina. Wyjazd uważam za wyjątkowo udany mimo, że dawno tak nie zmarzłem. Nawet nie chcę wiedzieć jak Iras wytrzymał cały dzień w mokrych spodenkach! :)

Autor: maciek, kategoria: wycieczka | Tagi:
Sep
25
2011
0

Finał Mazovia MTB Marathon w Toruniu

IMG_4747

Ostatni weekend września to również ostatnia, finałowa edycja tegorocznej Mazovii. Wyścig ważny bo ostatni liczący się do generalki dla Weroniki. Lokalizacja naszym zdaniem nie do końca trafiona bo do przejechania mamy kawał drogi. Na szczęście udało się dotrzeć na czas. Mimo sporego zapasu czasu na starcie stajemy w ostatniej chwili bo bajzel w biurze zawodów jest wyjątkowy! Razem z Weroniką jadę na Fita bo tym razem liczy się każda sekunda a ewentualna awaria sprzętu może przekreślić szanse na dobre miejsce. Na szczęście okazuje się, że zupełnie niepotrzebnie. Sprzęt daje rade a Weronika odstawia mnie o dobre kilka minut, na mate dociera na 5. miejscu ale i tak daje jej to 4. miejsce w Klasyfikacji Generalnej na dystansie Fit w Kategorii K2! Wynik tym lepszy, że jest to jej pierwszy sezon startowy! Po takim starcie nie zostaje nam nic innego jak udanie się na toruńską starówkę gdzie razem z grupą znajomych oblewamy zakończenie sezonu. Po powrocie do domu zdobyty puchar trafia na honorowe miejsce a my układamy plan na następny sezon!

Autor: maciek, kategoria: patrol |
Sep
19
2011
0

TransRoztocze V

Według wyliczeń Pawła to już 5. edycja tej wycieczki. Niestety w czwartej, majowej edycji nie mogłem uczestniczyć więc tym chętniej zabieram się za szykowanie do wyjazdu. Mieliśmy jechać w piątkę: Paweł, Weronika, ja i dwa Michały. Niestety pomysłodawca wyjazdu musiał zostać w Lublinie i pojechaliśmy w mniejszym składzie. Plan przewidywał pokonanie około 200 km w ciągu niespełna dwóch dni.

IMG_4429

Pierwszy etap naszej podróży to dojazd pociągiem ze Świdnika do Lublina a później szynobusem do Szastarki. W Szastarce wjeżdżamy w teren i jedziemy przez pola i lasy w kierunku Szczebrzeszyna. Tempo mamy typowo wycieczkowe. Nie odpuszczamy również żadnej malinowej plantacji. :) Okolice Szczebrzeszyna to bardzo malownicze tereny. Tamtejsze wąwozy są zdecydowanie większe niż te znane z okolic Kazimierza Dolnego a fun z jazdy po nich jest niesamowity! Niestety w jednym z nich mamy mały wypadek – Weronika zalicza swoje pierwsze w życiu OTB! Upadek był na tyle mocny, że zatrzymał nas na jakiś czas. Na szczęście nasze podejrzenia złamanej szczęki okazały się niesłuszne. Szczęka boli ale czas ucieka – jedziemy dalej! Po przejechaniu wąwozów postanowiliśmy zrobić przerwę na obiad i okłady z lodu. Ponieważ zeszło nam na tym sporo czasu to dalszą część trasy pokonujemy szosą. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze na gofry w Zwierzyńcu oraz przy Stawach Echo aby zrobić kilka fotek. Z racji, że słońce chyli się ku zachodowi ruszamy dalej. W ostatniej chwili robimy zakupy w Suścu i udajemy się do naszej kwatery, która jest kilka km dalej. A na miejscu wiadomo, piwko, grill i spać bo ponad 120 km w nogach z bagażem na plechach robi swoje a rano trzeba wstać.

IMG_4594

Drugi dzień zaczynamy leniwie od śniadania i pakowania. Michał B. spał chyba do południa i jak zwykle trzeba było na niego czekać. :) Po opuszczeniu kwatery ruszamy zobaczyć Szumy na Tanwi i Wodospad Jeleń. Kolejnym punktem programu były bunkry linii Mołotowa. Niestety całą zabawę zepsuł nam Paweł bo powiedział mi przez telefon, że pociąg, którym planujemy wracać kursował tylko do końca wakacji… A tak na prawdę to tylko dzięki niemu nie musieliśmy wracać z Suśca do domu rowerami bo jak się okazało rozkład na stronie PKP mówił co innego. Niechętnie zrezygnowaliśmy z bunkrów od których dzieliło nas raptem kilkanaście km i ruszyliśmy szosą w kierunku Zamościa aby zdążyć na pociąg powrotny. Było gorąco, średnia nie spadała poniżej 30 km/h ale dzięki temu dotarliśmy na dworzec z kilkuminutowym zapasem.

Wyjazd bardzo udany. Tereny rewelacyjne. Pogoda jak na zamówienie. Szkoda tylko, że nie udało się wszystkiego zobaczyć ale jeszcze się taki nie urodził co by całe Roztocze w 2 dni objechał. :)

PS. Wyjazd na Roztocze był dla mnie również okazją do przetestowania bezbagażnikowej torby rowerowej BikePack RePack SL. Do testów wybrałem torbę wykonaną z tkaniny X-Pac w rozmiarze M (od 5 do 9 litrów). Torba sprawdziła się doskonale! Więcej na ten temat napiszę w oddzielnym wpisie jak tylko znajdę chwilę czasu.

Autor: maciek, kategoria: bikepack,wyprawa | Tagi:
Sep
11
2011
0

Jesienne maliny są najlepsze

Prawie połowa września za nami a na dworze wciąż słonecznie i ciepło. Trzeba korzystać! Znowu jedziemy do Kazika sprawdzić czy są jeszcze maliny. :)

IMG_4357

Tym razem startujemy z Lublina i znaną trasą udajemy się w kierunku Nałęczowa w czteroosobowym składzie, tj. Weronika, Paweł, ja i Michał, który chyba w końcu odpoczął po Trophy bo udało się go wyciągnąć na wycieczkę. :) Po krótkiej przerwie na lodowy popas i drobnych serwisach rowerowych ruszamy dalej. Idzie nam wyjątkowo opornie i już w Wąwolnicy robimy kolejną przerwę pod sklepem. Eeech ten małomiasteczkowy klimat – jest przed południem a lokalesi ledwo trzymają się na nogach. Haj lajf! Zupełnie jak w “Ranczu Wilkowyje”! :) Kolejny przystanek to znane nam doskonale plantacje malin przed Kazimierzem. I znowu kilka minut w plecy a dzień ucieka. W końcu udaje się dotrzeć do Kazimierza. Robimy szybkie zakupy i spadamy nad Wisłę. Po małej przerwie robimy kilka fotek na plaży nad Wisłą i wracamy w kierunku Lublina. Stawka się rozciąga a powrót wydaje się nie mieć końca…

Dzisiejszy wypad był chyba najbardziej lajtowym wyjazdem tego sezonu ale ile można się ścigać? :)

Autor: maciek, kategoria: wycieczka | Tagi:
Aug
28
2011
0

Mazovia w Skarżysku

To dla nas 7. maraton Mazovii w tym roku. Maraton o tyle ważny, że przedostatni spośród tych w których mogliśmy wystartować a jak wiadomo do generalki liczy się 8 najlepszych startów. Trasa okazała się bardzo fajna i wymagająca jak na to co swoim zawodnikom oferuje Mazovia. Wyniki zgodne z założeniami. Do generalki brakuje już tylko jednego startu. Jak wszystko dobrze pójdzie w Toruniu to Weronika będzie mieć 4. miejsce w swojej kategorii na dystansie Fit. Rozstrzygnięcie już za 4 tygodnie!

Autor: maciek, kategoria: maraton | Tagi: ,
Aug
21
2011
0

W Żelazowej Woli nie lubią rowerzystów

IMG_3204

Plan na wycieczkę przez Kampinos do Żelazowej Woli mieliśmy od dawna. Dlatego też korzystając z wolnego, niewyścigowego weekendu i dobrej pogody postanowiliśmy go zrealizować. Aby nie tracić czasu na bujanie się rowerami po Warszawie zapakowaliśmy rowery do samochodów i pojechaliśmy do Roztoki a stamtąd szlakiem w kierunku miejsca urodzin Fryderyka Chopina. Pierwsze km nie należały do łatwych. Paweł narzucił takie tempo, że przelatywał przez większość leśnych skrzyżowań na których najczęściej trzeba było pojechać w innym niż obrany przez nas kierunku. :) Na szczęście z pomocą mapy dotarliśmy w końcu do celu. Wielkie było jednak nasze zdziwienie gdy na miejscu okazało się, że w Żelazowej Woli rowerzysta to wróg publiczny numer 1 – o wejściu z rowerem do parku można zapomnieć, zostawić go również nie ma gdzie a nadęty kierownik Muzeum Chopina nawet nie raczył z nami na ten temat porozmawiać. No cóż, w Grajdole jeszcze długo nic się nie zmieni a folwarczne zachowania jeszcze długo będą mieć miejsce. Szkoda tylko, że taki kawał drogi pokonaliśmy w sumie na darmo bo tym razem to właśnie wizyta w parku i koncert utworów Chopina były naszym celem. Na szczęście w pobliskiej “Polce” rowerzysta jest traktowany na równi z kierowcą Lexusa więc spędziliśmy tam trochę czasu a później leniwie ruszyliśmy w kierunku parkingu w Roztoce.

Autor: maciek, kategoria: wycieczka | Tagi: , ,

Działa na: WordPress. Skórka: TheBuckmaker, tłumaczenie: Skórki Wordpress