Archive for Sierpień, 2011

To dla nas 7. maraton Mazovii w tym roku. Maraton o tyle ważny, że przedostatni spośród tych w których mogliśmy wystartować a jak wiadomo do generalki liczy się 8 najlepszych startów. Trasa okazała się bardzo fajna i wymagająca jak na to co swoim zawodnikom oferuje Mazovia. Wyniki zgodne z założeniami. Do generalki brakuje już tylko jednego startu. Jak wszystko dobrze pójdzie w Toruniu to Weronika będzie mieć 4. miejsce w swojej kategorii na dystansie Fit. Rozstrzygnięcie już za 4 tygodnie!

READ MORE

IMG_3204

Plan na wycieczkę przez Kampinos do Żelazowej Woli mieliśmy od dawna. Dlatego też korzystając z wolnego, niewyścigowego weekendu i dobrej pogody postanowiliśmy go zrealizować. Aby nie tracić czasu na bujanie się rowerami po Warszawie zapakowaliśmy rowery do samochodów i pojechaliśmy do Roztoki a stamtąd szlakiem w kierunku miejsca urodzin Fryderyka Chopina. Pierwsze km nie należały do łatwych. Paweł narzucił takie tempo, że przelatywał przez większość leśnych skrzyżowań na których najczęściej trzeba było pojechać w innym niż obrany przez nas kierunku. :) Na szczęście z pomocą mapy dotarliśmy w końcu do celu. Wielkie było jednak nasze zdziwienie gdy na miejscu okazało się, że w Żelazowej Woli rowerzysta to wróg publiczny numer 1 – o wejściu z rowerem do parku można zapomnieć, zostawić go również nie ma gdzie a nadęty kierownik Muzeum Chopina nawet nie raczył z nami na ten temat porozmawiać. No cóż, w Grajdole jeszcze długo nic się nie zmieni a folwarczne zachowania jeszcze długo będą mieć miejsce. Szkoda tylko, że taki kawał drogi pokonaliśmy w sumie na darmo bo tym razem to właśnie wizyta w parku i koncert utworów Chopina były naszym celem. Na szczęście w pobliskiej „Polce” rowerzysta jest traktowany na równi z kierowcą Lexusa więc spędziliśmy tam trochę czasu a później leniwie ruszyliśmy w kierunku parkingu w Roztoce.

READ MORE

…czyli Wisła, Świder i Mienia to chyba ulubiona trasa naszego kolegi Pawła. Po raz kolejny umówiliśmy się na jej pokonanie w sierpniowe, sobotnie popołudnie. W trzyosobowym składzie (Magda, Paweł i ja) ruszyliśmy spod Trasy Siekierkowskiej w kierunku Otwocka. Po kilkunastu minutach jazdy byliśmy już nad brzegiem Królowej Polskich Rzek. Ścieżka na skarpie wiślanej czy leśne, szybkie single wzdłuż Świdra i Mieni dają niesamowity flow z jazdy a pierogi w „Żywieckiej” przy Trakcie Lubelskim to najlepsze z możliwych zakończenie wycieczki! Polecam każdemu kto zawita z rowerem w okolice Warszawy! :)

READ MORE

Długi sierpniowy weekend to termin Gwiazdy Mazurskiej – trzydniowej etapówki Mazovii, również pierwszego etapowego wyścigu dla Weroniki.

Do Ełku pojechaliśmy w dniu zawodów. Starym zwyczajem na miejsce dotarliśmy w ostatniej chwili. Po kilkunastu minutach byliśmy gotowi do pierwszego startu. Z racji, że Weronika walczy o pudło w swojej kategorii na dystansie Fit to ostatnie kilka wyścigów będziemy startować razem aby rozprowadzić ją na starcie i pomóc w przypadku ewentualnych awarii na trasie. Pierwszy dzień na rowerze był więc krótki ale szybki. Kolejne dwa to już po równo dla wszystkich dystans Mega. Trasa drugiego dnia, poprowadzona w okolicach Olecka zmęczyła nas trochę i wynik odbiegał lekko od zakładanego więc kolejny dzień mógł być tylko lepszy! 6. miejsce w kategorii K2 dla Weroniki i 57. w M3 dla mnie to całkiem niezły wynik. :)

Ogólne wrażenia z tego krótkiego pobytu na Mazurach są bardzo pozytywne. Nocleg na kempingu okazał się strzałem w 10! Klimat pola namiotowego to jak podróż do przeszłości a 3 dni bez netu to prawdziwa bajka! :) Polecam każdemu!

READ MORE

To już mój drugi wyjazd na bagna i kładki do Poleskiego Parku Narodowego. Tym razem ekipa się wykruszyła więc jadę sam. Tradycyjnie już samochodem do Urszulina a później rowerem do PPN. Korzystając z okazji, że dzień długi i nikt mnie nie pogania zobaczyłem kilka nowych miejsc i zrobiłem masę zdjęć. Jak znajdę chwile to wrzucę je do galerii.

READ MORE

Kolejny wolny weekend więc trzeba korzystać. Tym razem szybki wypad do Kozłówki. Na trasie ze Świdnika do Nasutowa tempo dyktował Grzesiek KermitOZ na swojej ascetycznej szosowej strzale. Później jednak wymiękł przed piaskami Lasów Kozłowieckich i wrócił szosą do Lublina. :) My natomiast znaną chyba wszystkim leśną trasą pojechaliśmy do parku przy muzeum Zamoyskich w Kozłówce. Wyjazd wyjątkowo szybki, głównie szosowy ale fajny.

READ MORE